
Sarny idą pod oknami, a ja zmierzam do oka cyklonu. Alan mówi, że aby uniknąć lęku, należy iść w niego odważnie jak na fluoryzację w podstawówce (przy okazji, wiecie że fluor jest silnie toksyczny a fluoryzacja to raczej makiaweliczna idea?). Więc wracając, oko cyklonu, patrzę: jest, no to idę spokojnie, to znaczy spokojnie jak skazaniec, a potem tuż przed szubienicą rozterki, bo przecież łąki takie piękne, deszcz taki mokry i drzewa tak pachną żywicą.
Pamiętajcie, nie ma takiej gry, której nie można by zepsuć oczekiwaniem wygranej. Albo klęski, choć klęska nosi w sobie ziarno kontemplacji i zmiany. To zupełnie nowe uczucie, po tych wszystkich tabletkach, uspokajaczach, jak chemiczny manekin, być teraz idealnie rozbitym układem nerwowym. Bez jakiejkolwiek ingerencji. Fascynujące.
Fascynujący jest ten krajobraz znad oka cyklonu.
0 komentarze:
Prześlij komentarz